Kultura niedawna i dzisiejsza

Marzymy o spokojności

Dla nas Polaków największą trucizną jesteśmy my sami. Ciężko nam się porozumieć, zdobyć na życzliwość wobec siebie, na wyzbycie się złośliwości i chęci (przemożnej i kuszącej) zaznaczenia swojej wyższości, co najlepiej osiągnąć przez poniżanie innych. czytaj dalej

komentarze: 8

Dewaluacja prezydentury

W niespodziewanej, bezprecedensowej sytuacji znalazła się polska polityka przed poprzednimi wyborami prezydenckimi. Lider partii i premier Donald Tusk nie chciał startować, doceniając realną władzę, jaką niesie urząd prezesa Rady Ministrów, w odróżnieniu od głównie reprezentacyjnej funkcji prezydenta. Tusk zaraził innych polityków lekceważącym stosunkiem do prezydentury. czytaj dalej

komentarze: 6

Skandal!!!

Może warto powiedzieć głośno: Pomnik Braterstwa Broni (Czterech Śpiących) powinien wrócić i znowu stanąć w Warszawie, bo to jest nasza historia!!! czytaj dalej

komentarze: 2

Czy wołowina ma narodowość?

Czasem coś jest dobre i polskie, czasem dobre i zagraniczne, a czasem polskie i niedobre, podobnie jak zagraniczne i paskudne. Nie można postawić tezy, że coś jest dobre BO polskie. czytaj dalej

komentarze: 4

Potęga esperanto

W jednoczącej się Europie (nie zjednoczonej, bo do pełnego, a nie tylko formalnego zjednoczenia bardzo jeszcze daleko) mieszkańcom całego obszaru UE potrzebny jest język, który byłby łatwy do opanowania dla wszystkich i jednocześnie nienacechowany narodowo, politycznie ani historycznie. czytaj dalej

komentarze: 8

O trollach prywatnych i publicznych

Taki internetowy prowokator musi się teraz namęczyć intelektualnie, by wywołać burzę; zwykłe: „X to ubek” albo „Y to dziwka” już nie wystarczy. czytaj dalej

komentarze: 3

Do czego służy władza?

Policjanci w czasie patrolu zgłodnieli, więc zatrzymali się, by kupić sobie po kebabie. Nic w tym zdrożnego, gdyby nie fakt, że zatrzymali się na miejscu dla osób z niepełnosprawnością, czyli „kopercie”. czytaj dalej

komentarze: 4

Tu się spełniają sny

Ktoś, kto myśli, że Warszawa ogranicza się do obszaru między Placem Wilsona (nie Łilsona!) a Placem Unii Lubelskiej, niech sobie tak myśli dalej. czytaj dalej

komentarze: 3

Wspólne śpiewanie i uliczne fortepiany

Wszelkie talentszoły przyciągają mniej lub bardziej zdolnych i próbują zrobić z nich gwiazdy estrady. A samo muzykowanie dla wspólnej przyjemności gdzieś znowu umyka. czytaj dalej

komentarze: 1